45. Zielona Walia i Brexit.

Można by zaśpiewać „Zielono mi”. Ten kolor dominuje w Talgarth. Nic dziwnego. Cały rok ciepło i cały rok wilgotno, tylko gdy spojrzeć wieczorem na góry to są rzeczywiście czarne. Na tym odludziu wygląda to złowieszczo. Po powrocie miałem nadzieję, że wiatr zmieni kierunek  po zmianie pogody, jednak tak się nie stało. Z jednej strony trochę […]

44. „Jedź do Talgarth.”

Gdziekolwiek byłem, oraz kogokolwiek pytałem o najlepsze lotnisko szybowcowe w Walii zawsze padała jedna i ta sama odpowiedź – „Jedź do Talgarth”. Już z odległości ponad 20-tu kilometrów wyraźnie kształtowały horyzont lekko wypiętrzone wzniesienia, które tubylcy nazwali Black Mountains. Im byłem bliżej tym stawały się wyższe i wyraźniejsze. Ostatnie kilometry do celu potraktowałem jakbym robił […]

43. Czas na Walię.

Przed odjazdem z Portmoak namawiano mnie do odwiedzenia Feshiebridge i Aboyne. Jednak brak pewności co do pogody i kończący się resurs Foki przeważył na korzyść odwiedzenia Walii. Do Szkocji i tak jeszcze wrócę, bo to miejsce stworzone dla szybowników. Nocą dotarłem do Denbigh. To co zastałem sam bym nigdy nie wymyślił. Około 900 metrów pasa […]

42. Lot życia.

„Kwiecień plecień wciąż przeplata…” – to staropolskie przysłowie o pogodzie wiosennej. Dzisiaj w dobie komórek i satelitów łatwiej ocenić prognozę pogody, ale nie do końca. W Szkocji otoczonej wielką wodą niespodzianek nie brakuje. Ostatni dzień mojego pobytu zaczął się pochmurnie, ale z dosyć silnym wiatrem. Nieciekawie – myślę, więc postanowiłem dać polatać Foką nowym kolegom. […]

41. Pogoda dopisuje.

Po przygodach tysięcznego lotu następnego dnia byłem zmuszony zrezygnować z latania. Dokuczał mi kac alkoholowy, jeszcze gorszy był kac moralny, jednak podstawowym powodem był przemoczony szybowiec. Otworzyłem przód i tył przyczepy, i ustawiłem ją w osi wiatru, żeby wytworzyć dyszę powietrzną dla zwiększenia prędkości wiatru wewnątrz przyczepy. Polecam innym drewniakom. Dzień wydawał się stracony, ale […]

40. Lot numer 1000.

Już od dłuższego czasu wpisując do książki lotów wykonane loty zastanawiałem się na jakim lotnisku wykonam ten szczególny lot, bo o numerze 1000. Dla mnie, a także dla wielu polskich szybowników Portmoak w Szkocji to miejsce trochę egzotyczne, trochę ekscentryczne, a do tego ta okrągła cyfra; no, mi to wszystko pasuje. Aż 23 lata zbierałem […]

39. Portmoak Szkocja.

Sobota w Camphill; ostatni lot kończę po 17-tej. Mogłem latać dłużej, ale w niedzielę chcę przynajmniej zrobić lot sprawdzający w Portmoak. Demontaż i pakowanie poszło sprawnie i po 19-tej już jechałem na północ. Po ustawieniu nawigacji konsternacja. Do Portmoak jest ponad 500 kilometrów. Chcesz zdobyć Szkocję, więc musisz najpierw pokonać ten dystans. Czas za kierownicą […]

38. Camphill wiosna 2017

W Pacanowie kozy kują więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział dzisiaj wszystko wam opowie. Jeszcze nie miałem 10-ciu lat gdy pierwszy raz przeczytałem Niezwykłe przygody Koziołka Matołka. Później wracałem do tej książeczki jeszcze […]

37. Hinton, Eurofox i Foka.

Hinton niewielka społeczność lotnicza zorganizowana na zasadach samowystarczalności. Droga rozwoju to: pilot szybowcowy, instruktor szybowcowy, pilot ultralighta, pilot holujący. Całość oparta na grafiku dyżurów. Każdego dnia inny instruktor i inny pilot Eurofoxa. Stały poranny ceremoniał jest taki sam jak na każdym lotnisku. Czyli poranna herbatka, briefing, przygotowanie autobusu, sprawdzenie szybowców i holówki Eurofox. Właśnie ta […]

36. Hinton in The Hedges.

Z Nitry wyjeżdżałem z zamiarem odwiedzenia lotniska w Prewidzy, ale po zatankowaniu baku stwierdziłem, że ledwie starczy mi na powrót do Piły. Znowu spłukany rezygnuję. Z pustymi kieszeniami czuję się jak „ranny łoś”. Wyrozumiała córka pożycza mi na wyjazd do Anglii i po tygodniu już nie szybownik, tylko tragarz z umiejętnością jazdy ciężarówką ganiam po […]