65. Tabor 2018.

Kilka dni w domu. Jest co robić, choćby wypakować samochód, by dokonać kilku ku napraw. Foka też potrzebuje przeglądu. Znalazłem nawet czas na wzbicie się w powietrze. Hol za samochodem, potem drugi za wyciągarką i dałem sobie spokój. – Leć młodzian. Zostało 1,5 godziny do jutrzejszego przeglądu – i Kamil Najderek wylatał resztę resursu w […]

64. Dinslaken Niemcy.

Prom zabukowany, czas ruszać za wodę. Zawsze wracam w nocy, bo pomiędzy północą a 3-ą rano jest najtaniej. Zamiarem moim jest dopisać do moich zdobyczy lotnisko w Venlo. Na miejscu niespodzianka, sporo szybowców się montuje. Tak, to jakieś regionalne zawody. Fajnie popatrzyć na taką krzątaninę. Prosiłem o jeden start i ma się rozumieć o jedno […]

63. Cotswold.

Pada, czas ruszać na południe. W deszczu mijam kolejne lotniska północnej Anglii, które miałem w planie odwiedzić. Nie ma sensu łazić po mokrej trawie, więc jadę prosto do Banbury, by podreperować portfel jeszcze przed powrotem na kontynent. Po kilku dniach słonko wyjrzało dosłownie na moment, wiec postanowiłem odwiedzić Costwold w Ashley niedaleko od South Cerney […]

62. Milfield.

Jeszcze w Portmoak poznałem dwóch sympatycznych szybowników z Milfield. Zgrabna sylwetka Foki zwróciła uwagę fanów akrobacji szybowcowej, którzy uznali, że to szybowiec akrobacyjny. Ja nic o tym nie słyszałem, a w Instrukcji Pilotażu Foki wyszczególnione są tylko figury akrobacji podstawowej, które obecnie i tak są zabronione. Nasza długa rozmowa zaowocowała moją obietnicą odwiedzenia Milfield. Miasteczko […]

61. Portmoak 2018.

Pierwsze piwo na powitanie w Portmoak postawił mi Richard Lucas na co dzień pilot T-39 Kapstan, a dzisiaj barman i organizator zlotu VGC. Spotkanie można by nazwać kameralnym, bo doliczyłem się tylko 15-tu szybowców, co ułatwiało manewry lotniskowe przed lotami na starcie. Największą grupę stanowili szybownicy z Weston On The Green z kilkoma K-6 i […]

60. Feshiebridge.

Piątek w Aboyne kiepski, a w sobotę rozpoczyna się zlot staruchów w Portmoak. Nic, spóźnię się na zlot i dwa dni polatam w Feshiebridge. Po zakrapianym wieczorze angielsko, węgiersko, czesko, polskim ciężko mi było wcześnie wstać, więc do Feshie dotarłem tuż przed 12-tą, a w Feshie mgła. Jednak już w drodze jadąc po oświetlonych słońcem […]

59. Aboyne.

Teraz Szkocja. Zaczynam od Feshiebridge. Daleko to, na samej północy. Gdy znalazłem lotnisko było już szaro. Tuż obok pasa za wąskim lasem ciemna, wysoka ściana, którą widziałem wcześniej na zdjęciach. Wygląda groźniej niż w Internecie. Niewielki hangar, a obok klubowe pomieszczenia. Trzech pilotów, a jednym z nich David Weekes, którego spotykałem już kilkanaście razy. Latania […]

58. Dunstable & Camphill 2018.

Kolekcjonowanie nowych lotnisk ma to do siebie, że czasami trzeba powracać już na zdobyte twierdze, by załatwić sprawy niezałatwione. No i jestem w Dunsable po raz któryś. Ćwiczone już ponad 100 razy montowanie Foki ćwiczę po raz kolejny. Przydałby się jakiś robot. Foczka, jedziemy na start. Dzisiaj ciągną prostopadle od stoku. Słaby wiatr niski hol […]

57. Weston on The Green.

Wreszcie czas się ruszyć. Na początek dla rozgrzewki i złapania smaku włóczęgi zaczynam od żabiego skoku, bo mniej więcej  tyle jest z Hinton do Weston On The Green. Czynne lotnisko RAF-u, na którym od czas do czasu widuję z M40-tki skoczków zrzucanych z wojskowego samolotu transportowego chyba to Galaksy. Działa tam Oxford Gliding Club, niestety […]

56. Hinton 2018.

Czas wracać do Anglii. Plan podobny jak w zeszłym roku. Łączenie latania z zarabianiem pieniędzy, by latem starczyło na spokojne wakacje lotnicze w innych krajach. Główna baza to Banbury, gdzie pracuję, a latam i przetrzymuję szybowiec na lotnisku w Hinton in the Hedges. W zeszłym roku podszkolono mnie tam w kierunku zasad startów i lądowań […]