75. Lasham.

Czytałem w Internecie, rozmawiałem, przysłuchiwałem się i sam dorabiałem spiskowe teorie. Aaa, co mi tam, biorę byka za rogi i jadę do  Lasham. Przyjęcie jak na Anglię mało komfortowe. Wszyscy zajęci swoimi sprawami, zabiegani, zalatani, a po polsku zarobieni i jeszcze ten z Foką zawraca im głowę. Cóż, największy aeroklub świata, gdzieś przemknęła mi koło […]

74. Bidford.

Zima w Anglii to tylko brak liści na drzewach i plucha ciągnąca się jak „flaki z olejem”. Wreszcie w marcu zaczyna być cieplej. Jadę do Piły pobyć w domu, bo dawno nie byłem. Roboty huk, ale znajduję też czas na odwiedzenie lotniska, które za sprawą „Spacerów po niebie” a właściwie Pawła Krakowskiego działa okrągły rok. […]

73. 2018 – ty w pigułce.

Zawsze może być lepiej, jednak 2018-ty zapamiętam jako udany rok. Sezon rozpocząłem 7-go lutego szkoleniem startu za samochodem. Te 15 holi popsuło mi średnią statystyczną długości lotu na jeden hol, ale mimo to myślę, że ta umiejętność ma przyszłość, bo nie tylko w Pile tak się startuje. Jest takie jedno lotnisko w Północnej Anglii w […]

72. Sutton Bank.

Rodzinne problemy zatrzymały mnie na prawie cały sierpień w domu. Trudno mi wysiedzieć bez latania, a do tego kończą się pieniądze. Wreszcie podjąłem decyzję i ruszyłem na dalszy podbój Brytanii i do pracy. Pojechałem prosto do Sutton Bank na północ od Yorku. Odbywał się tam miting angielskiego stowarzyszenia VGC. Od razu wszystko wyglądało zachęcająco. Wjazd […]

71. Światowy zlot w Stendal.

W tym roku światowy zlot VGC odbywał się na zamkniętym już lotnisku wojskowym w Stendal  na północ od Magdeburga. Już wcześniej wiedziałem, że będzie drogo, więc z Anklam pojechałem najpierw do Piły niby pod pretekstem wykonania czynności obsługowej 100-tu godzinnej. Oczywiście obsługa została wykonana, do tego polatałem ponad 3 godziny wyholowany za samochodem, a najważniejsze […]

70. Anklam Niemcy.

Anklam  to małe miasteczko w Niemczech kilka kilometrów na zachód od wyspy Uznam. To tu urodził się Otto Lilienthal uznawany dzisiaj za pierwszego pilota latającego na urządzeniu cięższym od powietrza. Chociaż swoje pierwsze loty wykonał w okolicach Berlina to w Anklam znajduje się jego muzeum, a klub szybowcowy i lotnisko noszą nazwę jego nazwiska. Tegoroczne […]

69. Polatałem w Polsce.

Jeszcze wczoraj w Czechach latałem nad Pradziadem, a już z rana cumulusy wyciągnęły mnie od wnusi na lotnisko w Przylepie. Tu gromadka Niemców przeżywa swoje lotnicze wakacje. To bodaj najczęściej odwiedzane lotnisko w Polsce przez Niemców. Dzisiaj to też dobra okazja dla mnie, bo przynajmniej ma kto mi pomóc przy montażu. Niemiecki instruktor opowiada o […]

68. Krnov Czechy.

Znowu jestem w Krnovie. Tym razem nie pada, a na lotnisku są nawet szybowce z innych czeskich klubów. Będę krótko, ale wszystko wskazuje na dobre latanie. Jest późne popołudnie, więc nie wyciągam szybowca tylko robię rekonesans rowerowy okolic. Ciężki teren na moje 64 lata. Jest co deptać pod górki, ale dla osłody jazdy co jakiś […]

67. Nowy Targ & Bielsko Biała.

Gdy wyjeżdżałem z Martina mój plan to kierunek północ, czyli południe Polski. Najbliżej jest Nowy Targ, gdzie J. Adamek lądował Foką SP-2418 w drodze na zawody w Dunakeszi 8 lipca 1966 roku, a ostatni raz moja Foka odwiedziła to lotnisko w drodze powrotnej. To prawie 52 rocznica. Miałem wówczas 12 lat. Przespałem się pod bramą […]

66. Martin Słowacja.

W tytule Martin, ale droga z Taboru choć nie długa zabrała mi cały tydzień. To jakieś fatum. Trzy miesiące palącego słońca, a teraz leje. Moje plany latania w górach zaczynają się sypać. Najpierw odwiedzam czeski … Niewielkie miasto, bo jakieś 30 parę tysięcy ludzi z przyległymi wioskami, a na lotnisku działają trzy małe firmy lotnicze. […]