85. 2019 i …

    Rok 2019   i to by było na tyle w tym sezonie. Już tak mam od dziecka, że wielkie plany w głowie, okazują się tylko niespełnionymi marzeniami. Ale jak to mówię”pomarzyć dobra rzecz, więc porażki jeśli są spływają po mnie jak woda po kaczce”. Największym minusem w tym roku okazała się dla mnie pogoda. […]

84. Ostrów Wielkopolski.

Rano bez pośpiechu dałem pokaz samodzielnego demontażu szybowca. Foka była w hangarze. Do wrót hangaru było kilkanaście metrów, ale na przeszkodzie stały 3 samoloty i jeden szybowiec. Normalnie przeszkadzający sprzęt wystawia się na dwór, ale akurat padał deszcz. Delikatnie poprzesuwałem, oraz poobracałem samoloty i szybowce, które przeszkadzały w demontażu. Najpierw statecznik, potem lewe skrzydło, prawe […]

83. Martin.

Środowy wieczór spędzam samotnie w Martinie z widokiem na Małą Fatrę. Pogoda zaczyna mieć tendencję zniżkową. Poranna mgła dosyć długo zasłania szczyt, ale nie martwię się, letnie słońce ją podniesie i cumulusy  będą wysoko. Montaż, jeszcze jakieś pogaduchy z kolegami poznanymi w zeszłym roku i zaczynamy. Kilka szybowców na starcie. Cessna 180 wyciąga kolejno szybowce […]

82. Prievidza.

Pieniądze na wykończeniu. Jeszcze ostatnia fotka  w Lesce-Bled i najkrótszą drogą wracam do Polski. Najtaniej jest na Słowacji. Do głowy przychodzi mi Previdza, która leży prawie na trasie. Przyjeżdżam w sobotę z samego rana z nadzieją, że miejscowi piloci będą latać. A tu niespodzianka, całkiem zapomniałem, że w Prievidzy  rozgrywane są mistrzostwa Europy. Na pasie […]

81. Lesce – Bled.

W pewnym momencie stwierdziłem, że rozmowa z kelnerem zaczyna iść w złym kierunku, więc odwróciłem się na przysłowiowej piecie i ruszyłem w kierunku hangarów. W jednym z okien świeciło się światło. Znalazłem wejście, a za biurkiem siedzącego „w papierach”, jak się okazało dyrektora. Poszło bardzo szybko. Gdy powiedziałem, że chcę latać od razu przystąpił do […]

80. Postojna.

  Z Belluno  wyjechałem pod wieczór tuż po gwałtownej burzy. Kilka kilometrów za miastem deszcz przestał padać, a w powietrzu pojawiła się para wodna, która wraz z niskimi promieniami słońca, wysokimi skalistymi górami i tęczą dała niesamowity widok. Samochody zaczęły stawać  na autostradzie. Pasażerowie aut wychodzili z samochodów i robili  zdjęcia. Też się  zatrzymałem, też […]

79. Belluno.

Z Jiczina wywożę 6 godzin nalotu, 2 nowe typy, no i miłe wspomnienia. Teraz czas odwiedzić dom, moje cztery dziewczyny i leżącego teścia. Najgorsze, że muszę ciągle wybierać dom, czy latanie. Tu żaden wybór nie jest dobry, a o sprawiedliwości wyboru w ogóle nie ma mowy. Tydzień w domu i ruszam do Włoch. Po drodze […]

78. Jiczin.

Notoryczny brak pieniędzy, moja zmora i przeszkoda w lataniu. Z Sutton Bank pojechałem prosto do pracy. Dwa tygodnie jeżdżenia chłodniami po magazynach z jednodniową obowiązkową przerwą. Wykorzystałem ją okazyjnie na dwa starty w Hinton, by pożegnać się na dłużej z kolegami. Teraz kierunek Jiczin w północnych Czechach, gdzie zaczyna się zlot czeskiego stowarzyszenia POTK. Już […]

77. Suttun Bank.

Zeszłoroczne problemy z lotkami uniemożliwiły mi loty Foką w Sutton Bank. Teraz jest wszystko w porządku, więc jadę na spęd nie tylko polatać, ale też pokazać moją mistrzynię. No, ale pech. Przed samym Yorkiem wjeżdżam w ulewę, która prowadzi mnie do samego lotniska. Znalazłem puste miejsce pomiędzy przyczepami. Nie wychodząc nawet z auta, bo ciągle […]

76. Husbands Bosworth.

Dwa dni pracy i wyruszam do Husbands Bosworth, gdzieś  w polu pomiędzy Coventry, Lutterwolth i Kattering. Jest to mała miejscowość w centralnej Anglii stąd nazwa klubu  The Gliding Centre. Mimo tej oddalonej od ludzi lokalizacji lotnisko jest bardzo znane i prężnie działające. Dlaczego wybrałem to lotnisko? Otóż w tym roku w „HusBos”, bo tak nazywają […]