85. 2019 i …

 

 

Rok 2019   i

to by było na tyle w tym sezonie. Już tak mam od dziecka, że wielkie plany w głowie, okazują się tylko niespełnionymi marzeniami. Ale jak to mówię”pomarzyć dobra rzecz, więc porażki jeśli są spływają po mnie jak woda po kaczce”. Największym minusem w tym roku okazała się dla mnie pogoda. Na nizinach liczyłem na słońce i cumulusy, a miałem wiatr i deszcz. W górach zaś wiatr dmuchał wzdłuż zboczy, a oczekiwanie na zmianę pogody zawsze kończyło się pakowaniem i przeprowadzką w inne miejsce. Drugi mankament to pieniądze.W tym roku szybko mi się skończyły skracając znacznie zaplanowaną trasę. Po Włoszech  i Słowenii miały być jeszcze Węgry i Transylwania, a ledwie starczyło na dwa dni w Prievidzy 

i Martinie  , oraz dzień w Ostrowie. To właśnie w Prievidzy miałem w tym roku najlepszą pogodę. W dwa dni ponad 9 godzin. Kilometrów nigdy nie liczę, ale dotarłem, aż do Dunaju. Mimo to poznałem 8 nowych lotnisk, pierwszy raz skosztowałem wschodnich Alp we Włoszech, oraz w Słowenii  . Skorzystałem także z okazji polatania dwoma rzadko spotykanymi szybowcami, czyli włoskim Morelli M100S   , oraz jedynym latającym na świecie czeskim szybowcu Kmotr  . Zaś w Weston on the Green  wykonałem ostatni lot tego roku Cobrą 15 Jacka Dudzika. A tak wygląda mapa po 25-ciu latach  .

W chwili obecnej jestem już na etapie przygotowań do sezonu 2020. Foka po wymianie linek, pasów i małym pucingu czeka w przyczepie na wiosnę. Gdzie ją zabiorę tego jeszcze nie wiem. Nadal liczę na Anglię, ale po głowie chodzi mi jeszcze Francja, Hiszpania Andora i Portugalia. Duży plan, bo ma być lepiej. Od lipca regularnie wpływa na moje konto emerytura i chociaż bardzo uboga to zawsze jakiś zastrzyk do portfela, a do tego nadal jestem na angielskich „saksach”. Poza tym postanowiłem zaszaleć. Jestem jeszcze na tyle młody, że mogę podróżować, ale na tyle stary, że to ostatni czas spróbować innego kontynentu. Lecę Q… do Argentyny  . Cel jak najbardziej szybowcowy. Jeszcze sprawdzę ceny na przewóz Foki i samochodu, jednak już dzisiaj traktuję to jak bajkę i będę musiał skamleć o możliwość polatania na rejestracji argentyńskiej. Zresztą cały ten wypad na pampę i w Andy to chyba jakieś szaleństwo. Oby nie pechowe.

Posted in Felietony.