4. Nie tylko latanie.

Camphill jest odcięte od świata, wiec organizatorzy VGC zadbali nie tylko o latanie, ale także o wieczory  organizując ciekawe spotka. Na pierwszym spotkaniu pojawiła się ekipa biologów, motolotniarzy i filmowców, którzy kilkanaście lat temu latali na motolotniach w szyku z łabędziami i gęsiami. Widziałem ten film na Dyskovery, a teraz poznałem twórców osobiście. Było bardzo ciekawie. Demonstrowali zdjęcia i urywki filmowe, które nigdy nie były emitowane w TV. Na zakończenie sprzedawali książkę o tym projekcie. Okazuje się, że część członków ekipy mieszka około 30 km od Camphill.

Bohaterami następnego spotkania byli sami członkowie aeroklubu. Dziadek, emerytowany pilot z Sibrów, tata, pilot Fantomów i wnuczka pracująca w klubowym barze, oraz latająca na szybowcach. Oni wraz z resztą swojej rodziny zajmują się hodowlą drapieżnych ptaków i układaniem ich. Pokaz był dynamiczny. Ptaki latały po sali posilając się, Camphill 345a chętni, wśród nich ja zakładaliśmy rękawice by mogły wylądować. Zrobiłem nawet kilka ryzykownych zdjęć zbliżając twarz do głodnego ptaszyska. Wszyscy uczestnicy pokazu dobrze się bawili.Camphill 359 Rzadka okazja na tak bliski kontakt z dzikimi ptakami.

Jeżdżąc po Europie już od wielu lat nauczyłem się też sam organizować sobie wolny czas. Zawsze zabieram ze sobą rower.Camphill 286 Mam z nim związane dwa cele: trening i zwiedzane. Anglia stawia dla rowerzysty duże wymagania. Tu nigdzie nie jest płasko. Górki nie są wysokie, ale za to bardzo strome. Przed lotami, czy po lotach w Camphill codziennie przejeżdżałem 20 kilometrów.

M.L.

Posted in Felietony.